Laboratorium Systemów Biznesowych

Stawiamy na wiedzę, cenimy umiejętności

Rocznie system Obsługi Strumieni Finansowania obsługuje transfer ponad 3 miliardów złotych do polskich naukowców i przedsiębiorców. Z Przemysławem Zydroniem, zastępcą kierownika Laboratorium Systemów Biznesowych, rozmawia Jędrzej Kołtunowicz


Przemysław Zydroń

zastępca kierownika
Laboratorium
Systemów Biznesowych

Przemysław Zydroń – ukończył Akademię Pedagogiczną w Krakowie oraz studia podyplomowe Systemy Baz Danych na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Wieloletni pracownik Ośrodka Przetwarzania Informacji – Państwowego Instytutu badawczego. Zastępca kierownika ds. analityczno-projektowych Laboratorium Systemów Biznesowych, które zajmuje się utrzymaniem i rozwojem systemu Obsługi Strumieni Finansowania (OSF).

Wieloletni praktyk w realizacji projektów informatycznych skierowanych do administracji publicznej z doświadczeniem również w projektach komercyjnych. Miłośnik zwinnych metodyk wytwarzania oprogramowania, potwierdzonych certyfikatami Scrum Master i Scrum Product Owner.

Jędrzej Kołtunowicz: Czym się zajmuje Laboratorium Procesów Biznesowych?

Przemysław Zydroń: W porównaniu z innymi laboratoriami OPI jesteśmy duzi: mamy 44 pracowników. Mimo to mamy tak naprawdę jedno zadanie – utrzymywanie i rozwijanie systemu OSF, czyli Obsługi Strumieni Finansowania. W ramach systemu OSF budujemy oprogramowanie dla trzech instytucji: Ministerstwa Nauki Szkolnictwa Wyższego, Narodowego Centrum Nauki oraz Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. 

Taki zespół do jednego projektu?

OSF to jest prawdopodobnie najstarszy obecnie utrzymywany i rozwijany system w OPI. Prace nad nim rozpoczęły się w 2005 roku. Od samego początku projekt prowadzi Andrzej Oborzyński. 

Całe 15 lat.

Tak. Pierwszy commit kodu miał miejsce 29 czerwca 2005 roku. Jego autorem był Jarosław Protasiewicz, obecnie dyrektor Ośrodka Przetwarzania Informacji. Był pierwszym programistą pracującym przy tym projekcie. 

Do czego służy OSF?

To system do obsługi przyznawania grantów przez trzy wspomniane instytucje – MNiSW, NCN i NCBR. W jego ramach naukowcy i instytucje mogą się ubiegać o dofinansowanie badań i wdrożeń. Użytkownik zakłada konto na stronie i wybiera konkurs, na który chciałby złożyć dokumenty.

Jakie konkursy wchodzą w rachubę?

To zależy od instytucji. Ministerstwo organizuje konkursy dla podmiotów takich jak szkoły wyższe, jednostki Polskiej Akademii Nauk. To są z reguły wnioski o wsparcie inwestycji, które realizują te instytucje. Ale nie tylko, bo mamy na przykład Narodowy Program Rozwoju Humanistyki, skierowany do pojedynczych naukowców z dziedzin humanistycznych. Jest też program „Premia na horyzoncie”, obsługujemy stypendia dla młodych naukowców, o które aplikują wybitni studenci, doktoranci oraz nauczyciele akademiccy.

Z kolei Narodowe Centrum Nauki oferuje granty wyłącznie na projekty konkretnych naukowców. Od „Miniatury”, który jest konkursem dla początkujących naukowców niemających jeszcze tytułu doktora, na przykład studentów piątego roku. Obsługujemy też duże programy dla całych zespołów naukowych. Tam minimalnym warunkiem dla uczestnika jest na przykład siedem lat od doktoratu i pięć lat doświadczenia w realizacji projektów. 

A NCBR?

Głównymi odbiorcami grantów z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju są przedsiębiorcy. O ile w NCN pieniądze idą na badania stricte naukowe, czyli takie, które niekoniecznie mają zastosowanie na przykład w przemyśle, to w NCBR główny nacisk jest stawiany na wdrożenia. Wynikiem tych badań jest produkt, który potem będzie wytwarzany w przemyśle.

Jaka jest rola OSF w procesie przyznawania grantu? Tylko obsługa wniosków? 

Nie tylko, to dopiero początek. Instytucja zleca nam zaprojektowanie i zamieszczenie wniosku na stronie OSF. Formularze wniosków są bardzo skomplikowane i my musimy je oprogramować. Osoby, które chcą przystąpić do konkursu, wypełniają te wnioski i wrzucają je do systemu. 

OSF umożliwia obsługę tych wniosków po stronie instytucji. Najpierw jest ocena formalna. Jeśli wykaże błędy, system umożliwia zwrot wniosku do poprawy. Potem następuje ocena merytoryczna. To proces, który może przebiegać bardzo różnie. 

Czasem to jest tylko jeden arkusz oceny – pojedyncza osoba zaznacza, czy dany wniosek spełnia warunki merytoryczne. Czasami to jest trzyetapowa ocena, a w każdym etapie jest po trzech, czterech oceniających. Każdy etap oceny jest dodatkowo podsumowywany przez cały zespół. To wszystko odbywa się w ramach OSF

Co dalej? 

Po ocenie merytorycznej są decyzje. Oceniający decydują, którzy wnioskodawcy otrzymają pieniądze. Z nimi podpisywane są umowy. Następuje etap raportów i rozliczeń. Co rok są składane raporty roczne, a na zakończenie projektów są prowadzone raporty końcowe. Wszystkie te etapy może obsłużyć nasz system

To skomplikowane

Tak. I każdy z tych procesów wygląda nieco inaczej. W tej chwili w naszym systemie są 42 różne typy postępowań. Przez 15 lat istnienia systemu było ich kilkaset.

Kto odpowiada za sprawne działanie tego systemu? 

Zacznę od mojego zespołu analityczno-projektowego, którego jestem liderem. Mam u siebie analityków systemowych oraz osoby zajmujące się tworzeniem dokumentacji. 

Wyniki naszej analizy trafiają do trzech zespołów programistycznych. Każda z trzech obsługiwanych instytucji ma dedykowany zespół. Wytworzone przez nich oprogramowanie trafia do zespołu testowego. 

Oprócz tego mamy pion administracyjny, który odpowiada za architekturę oraz utrzymanie serwerów, aplikacji bazodanowych itp. Pracują tam, obok administratorów, architekci oprogramowania. 

Poza tym ściśle współpracujemy z helpdeskiem, który obsługuje naszych klientów i który jest prowadzony przez Laboratorium Wsparcia i Obsługi Systemów Informatycznych. Nasz system jest też zintegrowany z systemem POL-ON, prowadzonym przez Laboratorium Inteligentnych Systemów Informatycznych

Z jakich technologii korzystacie? 

Piszemy w Javie. Wykorzystujemy Java EE i JavaServer Faces. Korzystamy z frameworku PrimeFaces i z baz danych Oracle. W tej chwili jesteśmy na etapie planowania unowocześnienia architektury i technologii. Chcemy odejść do monolitu na rzecz mikroserwisów, tak by zamiast jednej wielkiej aplikacji mieć trzy, cztery, które mogą działać jako samodzielne moduły. Rozważamy częściową rezygnację z relacyjnej struktury danych na rzecz rozwiązań tekstowych opartych na JSON-ie.

Jak wygląda praca w laboratorium?

To nie jest typowy software house. Daleko nam do korporacyjnego sznytu, za to atmosfera jest przyjazna. U nas przede wszystkim się programuje, piszemy w czystej Javie, dlatego cenimy rzetelną wiedzę programistyczną. Mało u nas konfigurowania. Używamy tzw. metodyk zwinnych – pracujemy w Agile’u, mamy doświadczenie z czystym Scrumem, ale nie używamy go na co dzień. Zespoły są „krossfunkcjonalne” – czyli analityk, programiści i testerzy pracują wspólnie. 

Czego można się nauczyć, pracując w LSB?

U nas dowiesz się, jak pracować w zwinnym zespole i pisać wysokiej jakości kod zgodny z najlepszymi praktykami. Wspieramy samorozwój pracowników, pozwalając im eksperymentować.

Szukacie teraz kogoś? 

Oczywiście. Szukamy dobrych programistów Javy. Ludzi, których niekoniecznie kusi slogan „młody, dynamiczny zespół”, tylko stawiających na konkretną wiedzę i umiejętności. Tacy ludzie zawsze znajdą u nas miejsce.